Nie_do_końca_szczęśliwa...

Temat: guz krukenberga
Witam,
potrzebuję profesjonalnych informacji na temat operacyjnego usunięcia
ogniska pierwotnego raka żołądka po wcześniejszym zabiegu panhisterectomii z
powodu guza Krukenberga i zakończonej chemioterapii. Pod względem
technicznym istnieją możliwości wykonania zabiegu, a  pacjentką jest 23
letnia dziewczyna w dobrym stanie ogólnym. Poszukuję informacji z
piśmiennictwa lub doświadczeń własnych czy taki zabieg poprawia w jakiś
sposób rokowanie pacjenta i przedłuża czas przeżycia?

Pozdrawiam
Aśka


Źródło: topranking.pl/1849/guz,krukenberga.php


Temat: guz krukenberga
On Feb 7, 4:13 pm, "Savage" <sava@o2.plwrote:


Witam,
potrzebuję profesjonalnych informacji na temat operacyjnego usunięcia
ogniska pierwotnego raka żołądka po wcześniejszym zabiegu panhisterectomii z
powodu guza Krukenberga i zakończonej chemioterapii. Pod względem
technicznym istnieją możliwości wykonania zabiegu, a  pacjentką jest 23
letnia dziewczyna w dobrym stanie ogólnym. Poszukuję informacji z
piśmiennictwa lub doświadczeń własnych czy taki zabieg poprawia w jakiś
sposób rokowanie pacjenta i przedłuża czas przeżycia?

Pozdrawiam
Aśka


rzuc okiem:
http://preview.tinyurl.com/2jg32u

Malo jest to konkluzywne.


Źródło: topranking.pl/1849/guz,krukenberga.php


Temat: guz krukenberga
Witam.
Proponuję poszukać:
po angielsku
On Feb 7, 4:13 pm, "Savage" <sava@o2.plwrote:


Witam,
potrzebuję profesjonalnych informacji na temat operacyjnego usunięcia
ogniska pierwotnego raka żołądka po wcześniejszym zabiegu panhisterectomii
z
powodu guza Krukenberga i zakończonej chemioterapii. Pod względem
technicznym istnieją możliwości wykonania zabiegu, a  pacjentką jest 23
letnia dziewczyna w dobrym stanie ogólnym. Poszukuję informacji z
piśmiennictwa lub doświadczeń własnych czy taki zabieg poprawia w jakiś
sposób rokowanie pacjenta i przedłuża czas przeżycia?

Pozdrawiam
Aśka


rzuc okiem:
http://preview.tinyurl.com/2jg32u

Malo jest to konkluzywne.


Źródło: topranking.pl/1849/guz,krukenberga.php


Temat: śledziona-podejrzenie chłoniaka
No i jak się czuje Sonia? Rozumiem, że planowana operacja to laparotomia
diagnostyczna ze wskazaniem splenectomii? Ryzyko operacji zawsze jest. Tym
większe im słabszy pies a rozumiem, że jest to u niej długotrwały problem.
Jednak jeśli tylko przyczyny jej problemów leżą w śledzionie po jej usunięciu
suczka powinna poczuć się znacznie lepiej. Na ile lepiej z racji zmian zapalnych
w trzustce i żołądku - jest to ze sobą powiązane, ciężko powiedzieć. Coś więcej
powiedzą operujący ją chirurdzy (onkolog na ogół nie operuje). Po operacji
możliwa będzie również chemioterapia ale o tym zadecyduje zapewne Dr. Jagielski
po konsultacji z operatorami. Poza tym zawsze jest szansa i trzeba być dobrek myśli.
3mamy za Was kciuki!!!
Daj znać co i jak
Pozdrawiam - Ava
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,525,66096050,66096050,sledziona_podejrzenie_chloniaka.html


Temat: Proszę o pomoc rak wątroby u Mamy
bardzo mi przykro...
przedewszystkim nie może sie poddać,nawet jeśli nowotwór jest bardzo złośliwy to
trzeba walczyć. Moja sąsiadka miała zaatakowane prawie wszystkie narządy we
wnątrz:wątroba ,żołądek,jelita,lekarze odmówili jej nawet pierwszej chemii bo
stwierdzili że jest za późno bo jej nie przeżyje,ale rodzina nie dała za wygraną
uparli sie że chcą chemioterapie bo wierzą że da rade,dziś kobieta bierze juz
piątą chemie (a miała niby nie przeżyć pierwszej)wyniki ma bardzo dobre,nawet w
krwi nie ma już komórek rakowych,lekarze sa zdziwieni.
Musi walczyć dla swojej córci.
Nie znam w sumie adresów klinik zajmujących sie takimi przypadkami,teraz też
oczekujemy na wynik badania po usunięciu jednego płuca mojego taty bo miał
guza,mam nadzieję że wszystko będzie dobrze.
Życzę dużo sił i woli walki,będe sie modlić za nią
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16556,47256125,47256125,Prosze_o_pomoc_rak_watroby_u_Mamy.html


Temat: nowoczesne leczenie raka żołądka
jakie są zaawansowane objawy raka żołądka???
Witam wszystkich na forum... Pytanie- jak w temacie, tylko nie chodzi mi
diagnozę na podstawie późnych objawów ( wymioty, krew w kale, wychudzenie
itd)Nie mogę się pogodzić z diagnozą lekarki, która powiedziała mojemu tacie, ze
juz nic nie można zrobic. A tata czuje sie bardzo dobrze, jakby w ogole nie byl
chory! ma b dobre wyniki krwi, nie chudnie, normalnie je. Niestety na usg,
tomografie i mri widać juz od roku przerzuty do wątroby oraz pogrubioną śluzówkę
żołądka. W maju rok temu miał operacje usunięcia dystalnej części żołądka, gdzie
stwierdzono adenocarcinoma exulceratum G-2. Potem chemioterapia ELF 0420 (
etoposid i fluorouracyl) Zmiany w wątrobie sa wielkości średnio 1cm, w liczbie
zmiennej- najpierw bylo ich 4-5 ( zalezy od tego, kto robil usg) potem 3, teraz
znowu 5. Lekarka patrzac na wwyniki stwierdzila ze nic juz nie mozna zrobić,
dała ulotkę z jakims płynem wzmacniającym, jakby zaczął chudnąć. i ma przyjsc za
2 miesiące. Powiedzcie, czy to normalne???? Dzisiaj ide do innego lekarza, ale
to bardzo boli, jak lekarz któremu sie zaufało i chodzilo od pol roku nagle
rezygnuje. Teraz tata nie ma nawet lekarza prowadzącego!. Możecie kogos polecic,
najlepiej w okolicy Trójmiasta? Życzę zdrowia Waszym najbliższem...
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,65549227,65549227,nowoczesne_leczenie_raka_zoladka.html


Temat: Bilirubina całkowita 18,75mg%
To się cieszę, że chociaż sprawa poziomu bilirubiny się wyjaśniła i to
pozytywnie. W sumie to dobrze, że ktoś inny z lekarzy zainteresował się i chce
jeszcze raz to wszystko obejrzeć i podjąć ostateczną decyzję. W sumie z tego co
wiem to faktycznie rak żołądka jest dość oporny na leczenie chemioterapią, ale
jak to zwykle bywa reguły 100% nie ma. Usunięcie operacyjne mogłoby wpłynąć na
czas przeżycia, więc nie trać do końca nadziei.
pozdrawiam Robert
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,60515123,60515123,Bilirubina_calkowita_18_75mg_.html


Temat: dieta trzustkowa
dieta trzustkowa
Witam! Mam ojca chorego na raka trzustki. Po operacji usunięcia guza
przeprowadzono jeszcze potem zabieg wyłonienia ileostomii. Przez prawie 1,5
miesiaca tata byl odzywiany pozajelitowo. W tych okresie schudl ponad 20 kg.
W pierwszym okresie po rozpoczeciu normalnego zywienia tata nie czul smaku
pokarmow. Sporym problemem dla nas jest przygotowywanie posilkow, te zalecane
w diecie trzustkowej sa malo roznorodne, szybko sie nudza. Tacie usunieto
takze polowe żoładka, śledzonię, część jelita grubego i nadnercza. Posilki je
kilka razy dziennie i w malych ilosciach. Nie wiem czy przy tej diecie mozna
podawac wedzona rybe (tata bardzo lubi ryby, ale te gotowane na parze i w
galarecie powoli mu sie nudza). Nie wiemy tez czy nie mozna podawac czasami w
bardzo malych ilosciach np kielbasy (wedliny drobiowe sa bezsmakowe)...
Informacje jakie znajduje w Internecie na temat diety trzustkowej czesto sie
wzajemnie zaprzeczaja.... Przy wypisie ze szpitala praktycznie nie udzielono
nam żadnych informacji na temat żywienia. Chciałabym przy okazji zapytać czy
przy ileostomii takze obowiazuje jakas specjalna dieta? Tata od momentu
wykrycia choroby (od końca maja br.) schudł w sumie 37 kg. Czeka go jeszcze
chemioterapia.... Jakie żywienie zastosować by go wzmocnić, by zaczął
przybierać na wadze? Dziękuję za każdą informację i pomoc
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,765,47937927,47937927,dieta_trzustkowa.html


Temat: NASZE HISTORIE
Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
kurczak1 31.01.08, 14:53 Odpowiedz
Mój tato zauważył u siebie krew w moczu bodaj w październiku. Był u
urologa, zrobił wyniki, został wysłany na USG pecherza. Nic nie
wykazało. Bardzo juz wtedy był słaby a został wypisany ze szpitala
w "stanie ogólnym dobrym". Po powrocie do domu dostał skierowanie na
tomografię nerki, mimo że juz podczas usg było wiadomo że to będzie
konieczne, ale wciaz leczy sie chorobe a nie pacjenta. Wynik był
jednoznaczny: zaatakowana nerka, wątroba, nadnercze. Na operację
(dzis uwazam e zupełnie zbędną) czekał chyba 2 tygodnie, w każdym
razie cały okres świateczno- noworoczny. To były najgorsze świeta w
naszy,m życiu. Po operacji wstał kilka razy. Któregoś dnia sie
przewrócił. Dziś nie wstaje, rzadko kojarzy rzeczywistosc, ostatnie
wyniki wykazały przerzuty do kosci. Na chemie za późno. Gaśnie w
zatrwazajacym tempie. Jest w hospicjum.

Od siebie: Nie wiem co dodać .Nie obwiniam nikogo. Ta choroba taka
jest. Myśle jednak o bezsilności jego i nas wszystkich. Bezsilnosci
wobec choroby i papierk,ów, które czesto przysaniaja człowieka. Nie
powiem ze gdyby...to..., bo byłaby to zabawa w obwinianie. Poweim
jeszcze że osoby cierpiace i ich rodziny są częśto same z bólem. Mój
tato trafił na naprawde dobrą opieke w malutkim ślicnym hospicjum,
na psycholog, która pomaga rwnież mojej mamie, na wolontariuszy i
wspaniałych ludzi. Codziennie ktoś z bliskicch go odwiedza, rodzina
mu pomaga sobie wzajemnie tez.
Ale dlaczego dopiero teraz gdy umiera? Dlaczego wczesniej w szpitalu
nie bylo psychologa? Dlaczego brak wsparcia ze strony lekarzy dla
mamy, która wpadła w depresje? Dlaczego ksiądz nie potrafi pomoc?

I wreszcie dlaczego ja sama zblizyłam siedo taty, porozmawiałam z
nim i powiedziałam ze go kocham dopiero teraz, gdy umiera...?

Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
kolia24 17.03.08, 20:53 Odpowiedz
witam
Hisotria mojego dziadka byla dosc krotka, raka zoladka wykryto na
poczatku stycznia 2007 roku natomiast dziadek zmarl po 6 tygodniach.
Po prostu wykryto, kiedy bylo juz za pozno na cokolwiek. Mial
przerzuty do kosci, do watroby. Strasznie sie meczyl ale zmarl w
domu, otoczony rodzina.
Ja nie bede tutaj opisywac calej histori leczenia, bo nawet jej nie
ma. Boli mnie inna sprawa. I z tym nie moge sie pogodzic.
W 1993( a wiec 14 lat przed smiercia) u dziadka, wykryto podczas
rutynowych badan malutkiego 1 cm guza(jak sie okazalo rak zlosliwy)
w prawym plucu. Wtedy szybkie badania , operacja- usuniecie polowy
pluca. Po tej operacji dziadek szybko doszedl do siebie. Nie mial
zadnych naswietlen, chemioterapii, po prostu rak byl tak malutki ze
nie bylo to konieczne.dziadek byl osoba bardzo pogodna, wesola , nie
lubial chorowac, lezec w lozku , wiec szybko powrocil do swoich
zajec-glownie dzialka. Cieszyl sie zyciem.
Kiedy opuszczal szpital po operacji, szpital w Zabrzu- dostal
zalecenie co pol roku kontrolne rtg pluc i wizyta w zabrzu na
kontroli. I to jest to co mnie boli. Wizyta ta trwala ok 5 minut.
Lekarz sprawdzil zdjecie, czyste , wiec ok. Pgratulowal dziadkowi i
zapisal wizyte za pol roku. Poniewaz nic sie u dziadka zlego w
plucach nie dzialo, z czasem wizyty ograniczono do kontroli raz w
roku. I tak sobie dziadek raz do roku jezdzil do zabrza na kontrole.
My jako rodzina cieszylismy sie, dziadek mial raka ,pokonal go,
jedzil na kontrole ,wszystko bylo ok. Ale jednak nie bylo. Bo rak
zaatakowal , zaatakowal po kilku latach w inne miejsce.
Przed kazda wizyta dziadek robil rtg pluc i morfologie. W ostatnim
roku - wyniki mial slabe, na pewno mial podwyzszone OB. No i juz
bole zoladka, kosci. Ale mimo to kontrolna wizyte w Zabrzu przeszedl
bez problemu.
I wlasnie to mnie najbardziej boli. Dlaczego czlowiek , ktory
pokonal nowotwor, nie jest objety jakims specjalnym programem
kontrolnym raz do roku. Przeciez wiadomo , ze jak choroba wroci, to
zaatakuje w inne miejsce. Dlaczego takich osob, nie wysyla sie
profilaktycznie na kontrole calego organizmu.
I tutaj moja prosba do osob, ktore pokonaly nowotwor, sprawdzajcie,
kazdy najmniejszy bol,kazda drobnostke.
Pozdrawiam wszystkich i zycze duzo sily !



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,87357761,87357761,NASZE_HISTORIE.html


Temat: rak wpustu
Adenocarcinoma tabulare ventriculi - to rak żołądka. A dokładniej
Gruczolakorak cewkowy żołądka (jako jedyny typ raka żołądka
klasyfikuje się pod względem złośliwości: tu mamy G2 -w skali G1-G3-
a więc średni stopień złośliwości). Rokuje lepiej niż typ rozlany.
Za to umiejscowienie w okolicach wpustu rokuje nieco gorzej, niż
inna lokalizacja (np w centralnej lub obwodowej części żołądka).
Ale do rzeczy: Stan zaawansowanie raka to T2N1 - co oznacza, że rak
był miejscowo zaawansowany (II stopień zaawansowania). Stwierdzono
przerzuty do 6 węzłów chłonnych (granica między klasyfikacją N1 a
N2), które oczywiście zostały usunięte. NIE STWIERDZONO przerzutów
odległych (guzek usunięty z okolic tarczycy nie zawierał komórek
nowotworowych. Podobnie śledziona (którą usunięto ze względu
na "bliskie sąsiedztwo" usuwanej części żołądka. Rak szerzył się ku
górze, stąd usunięcie ok 10 cm odcinka przełyku.
Linie cięcia wolne od komórek raka (za to margines obwodowy
niepewny! - nie ma więc pewności jaki margines tkanki zdrowej został
zachowany)- stąd poniekąd wniosek, że operacja mogła być radykalna
(tj dająca szanse na całkowite wyleczenie).
Umiejscowienie raka w okolicach wpustu dość często daję wznowę w
operowanym miejscu (np w kikucie żołądka) stąd jako standard
przyjmuje się pooperacujną radioterapię (tu może więcej powiedziałby
Jędruch) a najczęściej stosuje się chemioradioterapię - czyli
naświetlania + chemioterapia. Daje to (wg wyników wiarygodnych badań
na szerokiej grupie chorych) znacznie lepsze efekty niż resekcja
(operacja) zastosowana samodzielnie (choć niektóre ośrodki- ale
mniejszość- preferują takie właśnie leczenie).
W wypisie WSKAZANIE do konsultacji chemiorapeutycznej!! Na pewno
wskazaniem do leczenia uzupełniającego jest niepewny margines
obwodowy (powierzchnia tkanki zdrowej w stosunku do linii cięcia),
zajęcie 6 węzłów chłonnych oraz sam stopień zaawansowania.

Nie podejmuję się pokierować Wami w jakikolwiek sposób- mogę jedynie
zasugerować konsultację u np innego onkologa (może prywatnie? by
zaoszczędzić na czasie) i szczegółowe dopytanie się przede wszystkim
o: możliwośc wykonania JAK NAJSZYBSZEGO badania w celu
stwierdzenia/wykluczenia wznowy (nawrotu raka) w miejscu operowanym
(np CT - tomografia komputerowa) oraz -następnie- skierowanie na
chemioterapię/radioterapię uzupełniającą (choć sporo czasu już
minęło od operacji). W przypadku wznowy wskazana byłaby
chemioterapia- co znacząco może wydłużyć przeżycie (np z 3-4
miesięcy do ok. 11).
Istnieje możliwość, iż dolegliwości chorego są spowodowane
powikłaniami pooeracyjnymi (często spotykane stany zapalne, refluks
itp) niemniej jedynak dysfagia (problemy z połykaniem) ZAWSZE
powinna być w takim przypadku wskazaniem do natychmiastowych badań
by stwiedzić czy nie nie ma wznowy.
Proponuję szybkie działanie, zapewne czas odgrywa tu znaczącą rolę.

Pozdrawiam.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,78510959,78510959,rak_wpustu.html


Temat: nowoczesne leczenie raka żołądka
Witajcie! Nie pisałam dawno choc zagladam tu czesto,czasami poprostu
brak czasu,nie mniej jednak mysle o Was i modle sie za Was i Waszych
bliskich!!! Basiu bardzo sie ciesze,że Twój tata czuje sie tak
dobrze, ze ma apetyt, ze przybywa na wadze. Wiem ze strata Mamy
sprawiła,ze Wasze zycie sie zmieniło,ale w Waszych sercach bedzie
zawsze!!! Agatko, przeczytałam Twoja wiadomosc...doskonale Cie
rozumiem, bo byłam w podobnej sytuacji, tzn. tacie lekarz go
operujacy tez nic nie powiedział ze resekcji nie było,ze zmiana
nieoperacyjna ze sa bardzo złe rokowania, powiedział to mi i na mnie
spadła ta rozmowa z Tatem, a on przed wypisem ciagle sie dopytywał.
Róznica miedzy nami jest taka,ze mój Tata wiedział ze ma raka
zoładka, choc wtedy jeszcze nie do konca w to wierzył. To ja
musiałam z nim porozmawiac i tak jak Ci radzi Basia powiedziałam
czesc prawdy, ze zołądka nie udało sie usunąc bo guz jest spory i sa
nacieki, ale ze musimy rozpoczac chemioterapie, a ta moze nam pomóc
z tym paskudztwem sobie poradzic tak by za jakis czas znów operowac!
Mój Tata tak mocno sie tej opcji uczepił,ze mimo wczesniejszej
niecheci rozpoczał chemie,po 3 cyklach mocnej chemii i 3 cyklach
słabszej (zmiana programu bo pogorszenie wyników) naprawde nastapiła
reemisja do tego stopnia ze później odbyła sie druga operacja. Tu
niestety okazało sie ze guz sie zmniejszył,ale nastapił rozsiew w
otrzewnej i znów zołądka nie wycieli. Tutaj musze przyznac ze dr
operujacy wykazał sie profesjonalnym podejsciem i porozmawiał z
Tatem mimo, ze mi powiedział ze sytuacja jest zła Tacie nigdy nie
odbierał nadziei, przekonywał tylko ze musimy znów wrócic na chemie,
no i miesiac od drugiej operacji zaczelismy kolejen cykle. Na
poczatku 1 cyklu wykonano gastroskopie...niestety 4 m-ce bez chemii
sprawiły ze guz zaczał znów sie powiekszac :-((( choc staram sie
wierzyc, ze i tym razem chemia zadziała, ze cofnie chorobe albo ja
przynajmniej zatrzyma. JEstesmy po 2 cyklach DCF, drugi cykl
przeszedł duzo lepiej. 11 marca jedziemy na kolejny cykl, potem
20.03 mamy wyznaczony TK jamy brzusznej. Wiem, ze scenariusz moze
byc rózny, ale staram sie wierzyc ze Tata bedzie z nami. 13.02 minał
rok od diagnozy, któa zabrzmiała dla mnie tragicznie "rak zoładka",
prof. 26.03.3007 operujac tate powiedział mi ze to kwestia kilku m-
cy w wersji optymistycznej, a Tata wciaz z Nami jest, za kazdy dzien
dziekuje BOGU i modle sie proszac o siły, wsparcie i łaske
uzdrowienia! Przechodziłam nie raz chwile słabosci,gdy watpiłam,
ostatnio gdy dowiedziałam sie ze taty przypadek w Londynie byłby
uznany za resekcyjny i zastosowana chemia dootrzewnowa, a w Polsce
odwiedziłam kilkunastu lekarzy, ostatnio prof. Kuliga w Krakowie i
słysze wciaz, ze nie ma mowy o resekcji i jedyne co mozna zrobic to
podawac chemie...zawsze jest pytanie, ilez organizm ta chemie
zniesie, ale póki co radzi sobie, Taty waga sie utrzymuje, całkiem
nieźle funkcjonuje, owszem jak przy chemii oslabienie, sa dni ze ma
gorszy apetyt, spore skoki temperatury od 36,6 do 38,5 (Basiu, czy u
Twojego Taty tez sa takie skoki temperatury??? Ppytam, bo obaj maja
ten sam program DCF, choc wiem ze co organizm to inne reakcje) ale
juz sie z tym nauczylismy zyc, a Tata wciaz wierzy wiec Agatko
rozmawiaj o chorobie ale moim zdaniem tak by chory miał siłe
walczyć!!! Anetko dziekuje ze jestes z Nami, ze sie odzywasz, zawsze
bede Ci wdzieczna za wsparcie w niejednym trudnym momencie!!! Kati,
a co u Ciebie? Pozdrawiam Was dziewczyny bardzo ciepło z Karkonoszy
i modle sie za Waszych bliskich i za Was!!!
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,65549227,65549227,nowoczesne_leczenie_raka_zoladka.html




Szablon by Sliffka (© Nie_do_końca_szczęśliwa...)